Ze mną jest naprawdę coś nie tak. Otóż znowu czuję, że mam ogromne sadło na brzuchu..niby moje BMI jest całkiem ok..ale...wiadomo...i do tego dochodzą dziwne myśli. Nie będę owijać w bawełnę, kiedyś wyżywałam się na sobie. W sumie nie wiem czy to dobre określenie czy też stwierdzenie, ponieważ nigdy nie leciała krew, ale pomińmy to.. Ostatnimi czasy nic mi się nie układa tak jak bym chciała, brakuje mi wiary w siebie i mam zwyczajnie dość.. ciągnie mnie ale umiem się powstrzymać..bo co to da? jedynie nowe, niepotrzebne blizny.
Ilekroć jest coś nie tak w moim życiu zaczynam się przysłowiowo obżerać..tzn. wyjadam wszystkie ciastka jakie są a potem czuję, że źle zrobiłam..czuje to wszystko co zjadłam.. To nie jest dobre. Miałam się odchudzać i co? plany uległy zmianie..
Nie cierpię swojego brzucha i nóg. Dlaczego? to chyba oczywiste..Zresztą..nie wiem poco to piszę, poco zakładam kolejnego bloga. .
***
Wszystkie błędy, czy to ort czy inne proszę mi wybaczyć.
brak kategorii (2)
wszystkie (2)